Boso na śniegu :)

Za namową Uli i w przypływie słonecznego niedzielno-porannego optymizmu postanowiliśmy spróbować bosego hasania po śniegu. Potrzebny jest właściwie tylko śnieg. A że tego akurat w Szwecji chwilowo go nie brakuje – łatwo zafundować sobie poranną dawkę zdrowia. Zamiast kawy pobudzamy krążenie bosym spacerem po ogrodzie. My zaczęliśmy delikatnie – od pół minuty. Ale już mamy ochotę na więcej! 🙂

Tömilen & Snöfemman

Kolejne zawody w Sztokholmie, tym razem na 10km. Pogoda była cudna, ale strasznie górzyście… Na wyniki nie patrzcie bo są koszmarne 🙂 To znaczy mój jest. Krycha była 28-ma na 99 kobiet 🙂

Te zawody to inauguracja biegu na 1000km. Po krótce – idea jest taka żeby przebiec (najlepiej do końca przyszłego roku) w sumie 1000km 🙂 to sporo biorąc pod uwagę że zima w Szwecji może nie być lekka 😉 Dziennik biegowy i osobny artykuł na ten temat już wkrótce!

Tomilen

Na tym zdjęciu wyglądam tak strasznie, że postanowiłem je wkleić ;P

Vintermarathon

Nasze drugie zawody w Sverige 🙂

Vintermarathon to jeden ze starszych maratonów i bardziej prestiżowych zawodów w Szwecji. Brzmi dumnie, nie? 🙂 No dobra,42 km to nie dasz dystans. Ale skoro była szansa wystartować na 8 km (dokładnie 8 150m) to czemu nie?

Vinter to on był tylko z nazwy, tak jak i to wino co to tylko z nazwy… 😉 Pogoda idealna do biegania – 8 stopni, lekkie zachmurzenie. Trasa – asfalt, do tego strasznie górzysty. Ale było ekstra.

Oczywiście moja żona nie dała się wyprzedzić, przywaliła czas 41:17 i zajęła… 6 miejsce w kategorii kobiet. Szapoba! 😀 Do podium brakło jej tylko 1 minuty 12 sekund!

Ja z moim skromnym czasem 47:48 osiągnąłem swój cel, czyli ukończenie ze średnim tempem 5:50 min/km (dla porównania Krycha 5:05). Mój mały sukces – nie dałem się ponieść tłumowi na początku i nie zdychałem po pierwszym kilometrze 😉 Myślę że jak na pierwszy rok biegania to też całkiem nieźle. Za tegoroczny cel ustawiłem sobie przebiegnięcie 10km poniżej godziny co udało się już osiągnąć.

I jeszcze nasze tracki:

http://www.endomondo.com/workouts/27801450 (Krycha)

http://www.endomondo.com/workouts/27800010 (Luke)

Za dwa tygodnie kolejne zawody. Tym razem na dyszkę. Będzie relacja, zapraszamy już dziś 🙂

Vintermarathon 2011

Vintermarathon 2011

A brief translation for those who were hesitating whether to take part in this race or not. It’s only to arouse you to action – not to jealousity 😉

This was our second race in Sverige.

Vintermarathon is one of the oldest marathons and the most prestigious races in Sweden. Sounds superior, doesn’t it? But, let’s face it, 42k is not our distance. Luckily there was a category of 8k run in the same competition 🙂

Vintermarathon wasn’t really Vinter, same as this wine wasn’t really wine… 😉 The weather was perfect – 8 degrees (still above zero), cloudy. Terrain – asphalt. Hilly… Still, it was great.

Of course my wife didn’t let me overtake her 😉 She made a time 41:17 which gave her… 6th position in women’s category. Chapeau bas! 😀 1 minute 12 seconds less would give her the medal position!

My time (47:48) made me reach my goal of finishing with average pace of 5:50 min/km (compare it with Krycha’s 5:05). My second small success – i hadn’t got caught by emotions of speeding runners and wasn’t dying after first kilometer 😉 Anyway as for the newbie runner (my first year of running) it was quite well. For this year’s target I set reaching 10k run in less than hour. I have succeeded already 🙂

Our tracks:

http://www.endomondo.com/workouts/27801450 (Krycha)

http://www.endomondo.com/workouts/27800010 (Luke)

Next competition – in two weeks time. This time 10k’s run. We will post a relation of course. Stay tuned! 🙂

jesienne “wino”

Są okazje których się nie przepuszcza.

Czasy studenckie mamy już za sobą. Próbowaliśmy różnych rzeczy. Ot ułańska fantazja. Na szczęście z pewnych rzeczy się nie wyrasta. No bo powiedzcie sami. Gdybyście w sklepie na półce zobaczyli wino B-E-Z-A-L-K-O-H-O-L-O-W-E. Kto z Was nie oparł by się pokusie? 😀 Jeśli ktoś miałby wątpliwości że to niemożliwe, mamy dowód zdjęciowy!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Proponuję nagrodę Darwina za sam pomysł 🙂 Nie wiem co na to sam Carl Jung (znany bądź co bądź psychiatra), ale wino ochrzczone jego imieniem po sesji zdjęciowej wylądowało w zlewie 😉

Bålstaloppet

Nasze pierwsze zawody w Szwecji 🙂

To przy okazji dwa słowa o bieganiu. Krycha jak wiadomo biega od dawna. Ja zacząłem wczesną wiosną. Nie wykręcamy dużych dystansów – od 6 do 9 km w zależności od czasu i formy. Za to regularnie 2-3 razy w tygodniu.

Wieczorne przebieżki mają dużo zalet. Są super sposobem na odreagowanie po całym dniu pracy, przewietrzenie głowy, rozruszanie kręgosłupa po ośmiogodzinnym siedzeniu przed komputerem (sic!), spalanie zbędnych kilogramów (nieskromnie – odkąd biegam – 6 kg 😉 ). Intensywny wysiłek fizyczny to też zastrzyk endorfin, czyli naturalny sposób na poprawienie humoru. I to działa. Wychodzisz do pracy przed 7 rano, wracasz przed 7 wieczorem (tak tak, dojazdy Uppsala – Sztokholm to 70 km w jedną stronę czyli jak codziennie z Krakowa do Katowic 🙂 ). Przychodzisz do domu i… byle nie usiąść. Jak siądziesz, weźmiesz do ręki herbatę – nie pójdziesz biegać 🙂 Trzeba przyjść, przebrać ciuchy i sru. I wychodzisz. Myślisz “jak mi się strasznie nie chce”. Ale lecisz. I wracasz z uśmiechem od ucha do ucha, mówisz – “ale super że poszedłem biegać!”. Tak działają endorfiny – poprawa humoru bankowa. Podobno od endorfin można się uzależnić. No i co z tego się pytam? 🙂

Jeszcze w tym miejscu spostrzeżenie. Wyjście z poczuciem “dzisiaj to będę się wlókł, nie chce mi się strasznie” to wbrew pozorom najlepszy możliwy start biegania. Nie wiem jak to działa, ale zwykle wtedy wykręcam najlepsze czasy! Biegamy oczywiście z muzyką/audiobookami/podcastami. Bieganie bez niczego jest nudne 😉

Bålstaloppet

Bålstaloppet

W ten weekend byliśmy w mieście Bålsta (około 50 km od Uppsali). Wystartowaliśmy w biegu Bålstaloppet na dystansie 7,3 km. Był też półmaraton, ale może jeszcze nie w tym roku 😉 Biegło się super, Krycha wywalczyła 7. miejsce! Ja tam się swoim nie mogę pochwalić 🙂 tutaj nasze wyniki na endo:

http://www.endomondo.com/workouts/25172015 – Krycha

http://www.endomondo.com/workouts/25172177 – ja

http://www.balstaloppet.se/resultat2011/resultat_balstaloppet_2011.pdf – wyniki

Na zdjęciu na stronie głównej http://www.balstaloppet.se/ jesteśmy oboje (choć Krychę trochę ucięli – niepotrzebnie się tak spieszyła 😉

Już się nie możemy doczekać kolejnych startów 🙂

A tu jeszcze zdjęcie z wczoraj w formie żartu – Krycha i kupa śniegu 😉

Krycha i kupa śniegu ;)

Krycha i kupa śniegu ;)

Rowerowy spacer do Gamla Uppsala

Gamla Uppsala - kopce królewskie i księżniczka ;)

Gamla Uppsala - kopce królewskie i księżniczka ;)

Jesień przyszła nagle i lada chwila nagle się pewnie skończy. Drzewa się zażółciły i częściowo zdążyły opaść. Temperatury nocą schodzą do 6-7 stopni, podobno ktoś już widział pierwszy śnieg.

Niemniej udało nam się skorzystać z pięknego słonecznego weekendu i jechać do Gamla Uppsala – dawnego pogańskiego ośrodka kultu i cmentarzy liczących około 1500 lat. Najbardziej widoczne są trzy tzw. kopce królewskie (na zdjęciach). W Gamla Uppsala znajduje się też Kościół, który do 1273 roku był siedzibą arcybiskupów. Po więcej szczegółów odsyłam np. tutaj : wikipedia.

Gamla Uppsala - kopce królewskie

Gamla Uppsala - kopce królewskie

Cały ten teren jest miejscem nie tylko klimatycznym, ale też pięknie położonym, z dużą ilością ścieżek (idealny teren na bieganie co z resztą już zdążyliśmy przetestować 😉 ). Trasa wycieczki oczywiście na endomondo 🙂

A tu jeszcze zdjęcie wycinka trasy po której często biegamy.

część naszej najbliższej trasy biegowej

część naszej najbliższej trasy biegowej

Rezerwat w Hjalstaviken

Hjalstaviken - gęsiJak to jest mieć żonę biologa? A tak. Wstajesz rano w sobotę, jedziesz w plener oglądać przyrodę 🙂

Hjalstaviken - gęsi

Byliśmy ostatnio w rezerwacie Hjalstaviken, gdzie co roku gromadzą się gęsi z północnej Szwecji po to by przed odlotem do zachodniej i środkowej Europy zrobić sobie tutaj przystanek. Spędzają tu kilka tygodni, przybierają na wadze i lecą na zimę tam gdzie woda nie zamarza 🙂 Jest ich tam nawet kilkadziesiąt tysięcy i kilka (7?) gatunków. Nie jestem specjalistą od tych rzeczy więc nie będę się wymądrzał, ale taka ilość ptaków i hałas jaki robią jest imponujący. Co ciekawe, można podejść do nich całkiem blisko (mimo mokradeł wokół jeziora są zrobione ambony).

Hjalstaviken - gęsi

Niestety pogoda i światło nie pozwoliły mojemu aparatowi poszaleć. Wklejam kilka zdjęć 🙂Hjalstaviken - gęsiHjalstaviken - gęsi

Hjalstaviken - gęsi

Śniadanie na trawie

A teraz żeby blog nie był tylko kulinarny krótka scenka rodzajowa.

sniadanie w ogrodzie

Dom w którym mieszkamy ma tylko cztery mieszkania i ogród. O ogród troszczą się wszyscy mieszkańcy i wszyscy regularnie na zmianę mają swój tydzień dyżurowania. Każdy uczciwie przy swojej kolejce bierze się do sprzątania, pielęgnacji kwiatków, przycinania żywopłotu, koszenia trawnika, odśnieżania ścieżki i czegokolwiek co kto zauważy wymagającego pracy. W tym tygodniu kosiliśmy trawnik. Pogoda była piękna, więc trzeba było to wykorzystać tym bardziej że nadciąga milowymi krokami jesień – wyjątkowo krótka tutaj.

Prace w ogrodzie mają jednak swój urok. Po pierwsze mamy własne owoce – można wyjść do ogrodu po jabłka do szarlotki, po porzeczki do lodów. Poza tym w każdej chwili można tam też zjeść śniadanie albo obiad 🙂

Dzisiaj tak właśnie usiedliśmy i smakując domowego wypieku bułki (przepis tutaj) z pesto orzechowym (przepis tutaj) spędzaliśmy czas przy drewnianym stole pod jabłonką 🙂 Kto wie, może to już końcówka tego typu przyjemności w tym roku 😉

sniadanie w ogrodzie