Boso na śniegu :)

Za namową Uli i w przypływie słonecznego niedzielno-porannego optymizmu postanowiliśmy spróbować bosego hasania po śniegu. Potrzebny jest właściwie tylko śnieg. A że tego akurat w Szwecji chwilowo go nie brakuje – łatwo zafundować sobie poranną dawkę zdrowia. Zamiast kawy pobudzamy krążenie bosym spacerem po ogrodzie. My zaczęliśmy delikatnie – od pół minuty. Ale już mamy ochotę na więcej! 🙂

Bålstaloppet

Nasze pierwsze zawody w Szwecji 🙂

To przy okazji dwa słowa o bieganiu. Krycha jak wiadomo biega od dawna. Ja zacząłem wczesną wiosną. Nie wykręcamy dużych dystansów – od 6 do 9 km w zależności od czasu i formy. Za to regularnie 2-3 razy w tygodniu.

Wieczorne przebieżki mają dużo zalet. Są super sposobem na odreagowanie po całym dniu pracy, przewietrzenie głowy, rozruszanie kręgosłupa po ośmiogodzinnym siedzeniu przed komputerem (sic!), spalanie zbędnych kilogramów (nieskromnie – odkąd biegam – 6 kg 😉 ). Intensywny wysiłek fizyczny to też zastrzyk endorfin, czyli naturalny sposób na poprawienie humoru. I to działa. Wychodzisz do pracy przed 7 rano, wracasz przed 7 wieczorem (tak tak, dojazdy Uppsala – Sztokholm to 70 km w jedną stronę czyli jak codziennie z Krakowa do Katowic 🙂 ). Przychodzisz do domu i… byle nie usiąść. Jak siądziesz, weźmiesz do ręki herbatę – nie pójdziesz biegać 🙂 Trzeba przyjść, przebrać ciuchy i sru. I wychodzisz. Myślisz “jak mi się strasznie nie chce”. Ale lecisz. I wracasz z uśmiechem od ucha do ucha, mówisz – “ale super że poszedłem biegać!”. Tak działają endorfiny – poprawa humoru bankowa. Podobno od endorfin można się uzależnić. No i co z tego się pytam? 🙂

Jeszcze w tym miejscu spostrzeżenie. Wyjście z poczuciem “dzisiaj to będę się wlókł, nie chce mi się strasznie” to wbrew pozorom najlepszy możliwy start biegania. Nie wiem jak to działa, ale zwykle wtedy wykręcam najlepsze czasy! Biegamy oczywiście z muzyką/audiobookami/podcastami. Bieganie bez niczego jest nudne 😉

Bålstaloppet

Bålstaloppet

W ten weekend byliśmy w mieście Bålsta (około 50 km od Uppsali). Wystartowaliśmy w biegu Bålstaloppet na dystansie 7,3 km. Był też półmaraton, ale może jeszcze nie w tym roku 😉 Biegło się super, Krycha wywalczyła 7. miejsce! Ja tam się swoim nie mogę pochwalić 🙂 tutaj nasze wyniki na endo:

http://www.endomondo.com/workouts/25172015 – Krycha

http://www.endomondo.com/workouts/25172177 – ja

http://www.balstaloppet.se/resultat2011/resultat_balstaloppet_2011.pdf – wyniki

Na zdjęciu na stronie głównej http://www.balstaloppet.se/ jesteśmy oboje (choć Krychę trochę ucięli – niepotrzebnie się tak spieszyła 😉

Już się nie możemy doczekać kolejnych startów 🙂

A tu jeszcze zdjęcie z wczoraj w formie żartu – Krycha i kupa śniegu 😉

Krycha i kupa śniegu ;)

Krycha i kupa śniegu ;)

Śniadanie na trawie

A teraz żeby blog nie był tylko kulinarny krótka scenka rodzajowa.

sniadanie w ogrodzie

Dom w którym mieszkamy ma tylko cztery mieszkania i ogród. O ogród troszczą się wszyscy mieszkańcy i wszyscy regularnie na zmianę mają swój tydzień dyżurowania. Każdy uczciwie przy swojej kolejce bierze się do sprzątania, pielęgnacji kwiatków, przycinania żywopłotu, koszenia trawnika, odśnieżania ścieżki i czegokolwiek co kto zauważy wymagającego pracy. W tym tygodniu kosiliśmy trawnik. Pogoda była piękna, więc trzeba było to wykorzystać tym bardziej że nadciąga milowymi krokami jesień – wyjątkowo krótka tutaj.

Prace w ogrodzie mają jednak swój urok. Po pierwsze mamy własne owoce – można wyjść do ogrodu po jabłka do szarlotki, po porzeczki do lodów. Poza tym w każdej chwili można tam też zjeść śniadanie albo obiad 🙂

Dzisiaj tak właśnie usiedliśmy i smakując domowego wypieku bułki (przepis tutaj) z pesto orzechowym (przepis tutaj) spędzaliśmy czas przy drewnianym stole pod jabłonką 🙂 Kto wie, może to już końcówka tego typu przyjemności w tym roku 😉

sniadanie w ogrodzie